Nutritarianizm to nie jest dieta odchudzająca

Artykuł pochodzi z magazynu Tylko Zdrowie

Jak dowiedziono, przy stosowaniu diety odchudzającej mniej niż dwóm osobom na sto udaje się z powodzeniem pozbyć nadwagi, tak by zachować szczupłą sylwetkę do końca życia. To oznacza, że ponad 98 procent osób, które zrzucą niechciane kilogramy, wkrótce znów przybierze na wadze, a gwałtowne wahania masy ciała są jeszcze bardziej niezdrowe dla organizmu niż sama nadwaga. Efekt jo-jo oraz drastyczne zmiany sposobu odżywiania są niebezpieczne i mogą prowadzić do wzrostu ryzyka wystąpienia chorób układu krążenia. W pogoni za szczuplejszą talią ludzie powoli popełniają żywieniowe samobójstwo.

Nutritarianizm to sposób odżywiania, który odmieni twoje ciało, raz na zawsze położy kres dręczącym cię zachciankom żywieniowym i skutecznie zniweluje głód. Kiedy zaczniesz jeść zdrowe produkty o wysokiej gęstości odżywczej, takie jak warzywa, owoce, rośliny strączkowe, orzechy, pestki i nasiona, dostarczysz swojemu organizmowi witamin, składników mineralnych i fitozwiązków, których tak rozpaczliwie potrzebował. Szybko też zauważysz dodatkowe korzyści w postaci obniżenia masy ciała, a jednocześnie zmianie ulegną twoje preferencje smakowe. Wkrótce zapomnisz o żywności wywołującej choroby, a zapragniesz tej sprzyjającej zdrowiu. Produkty, bez których kiedyś nie mogłeś się obejść, stopniowo stracą swój urok, a złe nawyki żywieniowe mające źródło w psychice zaczną znikać razem z centymetrami w talii.

Poniżej 6 zasad diety nutritarianizmu z książki “Koniec z dietami”, dr Joela Fuhrmana, Wyd. Galaktyka

1. Codziennie spożywaj dużą sałatkę w ramach dania głównego

 

Podstawę takiej sałatki powinny stanowić rozmaite warzywa zielonolistne, np.: sałata rzymska, rukola, młody szpinak, rukiew wodna czy mieszanka młodych liści sałat.

Następnie dodaj do niej wybrane warzywa: pomidory, posiekaną białą i czerwoną cebulę, czerwoną i zieloną paprykę, ogórek, marchew, groszek cukrowy, kiełki fasoli, lekko podduszone na wodzie (bez użycia tłuszczu) pieczarki, kawałki cukinii ugotowanej na parze, surowe lub lekko podgotowane na parze buraki. Osobiście chętnie wrzucam do tego smacznego dania odrobinę mrożonego groszku i fasolki.

Pamiętaj, że w sałatce powinno się znaleźć przynajmniej jedno surowe warzywo krzyżowe, na przykład posiekany jarmuż, szatkowana czerwona lub biała kapusta, kalafior, brokuły, brukselka, rzodkiewka, kapusta pekińska, rukola, rukiew wodna albo młoda kapusta bok choy.

Skomponowane przez ciebie danie koniecznie dopraw zdrowym dressingiem opartym na orzechach i nasionach, a nie na oliwie.

2. Każdego dnia zjadaj co najmniej pół szklanki, a najlepiej jedną szklankę roślin strączkowych

 

Rośliny strączkowe możesz spożywać w najróżniejszej postaci – w formie burgerów, pieczeni, w zupach warzywnych, sałatkach, chili lub gulaszach. W moim domu zazwyczaj raz na tydzień przygotowujemy ogromny gar zupy warzywnej z roślinami strączkowymi. Po zjedzeniu zupy pierwszego dnia rozlewam ją do pojemników i wstawiam do lodówki lub zamrażam, dzięki czemu zawsze mogę zabrać porcję ze sobą do pracy albo podgrzać miseczkę tego pożywnego dania, kiedy jestem głodny, a nie mam czasu na gotowanie.

3. Codziennie jedz podwójną porcję zielonych warzyw gotowanych na parze

 

Możesz przygotować sobie miskę szparagów, posiekany jarmuż z przepysznym sosem grzybowo-cebulowym, fasolkę szparagową, cukinię, kapustę bok choy, karczochy lub kapustę. Pamiętaj, żeby nie gotować warzyw na parze zbyt długo; zwykle wystarczy około 13 minut. Im dłużej trwa gotowanie, tym więcej mikroskładników tracą warzywa.

4. Włącz do codziennej diety orzechy, pestki i nasiona (kobiety co najmniej 30 g, mężczyźni co najmniej 40 g)

 

Badania naukowe wykazały, że spożywanie orzechów, pestek i nasion sprzyja długowieczności. Pamiętaj jednak, żeby nie traktować ich jako przekąski, lecz włączać je do posiłków. Tłuszcz z orzechów, pestek i nasion zwiększa absorpcję fitozwiązkow oraz rozpuszczalnych w tłuszczu witamin zawartych w warzywach. Dlatego bardzo dobrym pomysłem jest przygotowywanie sosów sałatkowych na bazie orzechów, pestek i nasion.

Co najmniej połowę spożywanych przez ciebie orzechów oraz nasion powinny stanowić: orzechy włoskie, nasiona konopi siewnych, nasiona chia, siemię lniane i sezam. Mają one wyjątkowe właściwości ochronne dzięki zawartości lignanów oraz kwasów tłuszczowych omega-3.

Jeśli jesteś aktywny i szczupły, możesz bez problemu zjadać dziennie od 90 do 120 g orzechów, pestek i nasion. Zawodowi sportowcy oraz osoby intensywnie trenujące mogą jeszcze bardziej zwiększyć tę dzienną porcję, bo wykazują zwiększone zapotrzebowanie kaloryczne. Miałem okazję pracować z zawodowymi piłkarzami i narciarzami olimpijskimi, którzy z powodzeniem stosowali dietę nutritariańską odpowiednio zmodyfikowaną do ich potrzeb.

Spożywaj orzechy, pestki i nasiona na surowo. Unikaj tych solonych i prażonych. Jeśli chcesz wydobyć aromat z surowych nasion, pestek i orzechów, możesz podpiec je lekko w opiekaczu przy najniższej temperaturze albo wstawić na 15 minut do piekarnika nagrzanego do 120°C. Ziarna sezamu albo pestki dyni najlepiej podprażać przez 2-3 minuty na suchej patelni, często nią potrząsając. Kiedy prażysz orzechy, nie dopuść do ściemnienia skórki. Zbyt długa obróbka termiczna w nadmiernie wysokiej temperaturze ma negatywny wpływ na właściwości pozytywnych dla zdrowia tłuszczów, może też prowadzić do tworzenia się rakotwórczych akrylamidów.

5.Zjadaj każdego dnia grzyby i rośliny czosnkowate

Zarówno grzyby, jak i cebula oraz inne rośliny czosnkowate mają potężne właściwości antynowotworowe. Grzyby zawsze poddawaj obróbce termicznej. Te z rodzaju Agaricus: pieczarki białe, brązowe i grzyby portobello – zawierają łagodny kancerogen, zwany agarytyną, który ulatnia się podczas gotowania. W grzybach innego rodzaju, na przykład shiitake, pieprznikach jadalnych, grzybach enoki, smardzach czy boczniakach ostrygowatych, nie stwierdzono obecności agarytyny, ale również powinno się je gotować, żeby uniknąć potencjalnego zakażenia drobnoustrojami. Wciąż nie potwierdzono, czy agarytyna rzeczywiście stanowi zagrożenie dla zdrowia, jednak lepiej nie ryzykować i gotować większość grzybów z innymi warzywami bądź dusić je bez tłuszczu w woku lub na patelni. Trzymaj pojemnik z ugotowanymi grzybami w lodowce i regularnie dodawaj je do sałatek oraz dań warzywnych.

6.Jedz trzy porcje świeżych owoców dziennie               ( starając się je spożywać do godzin południowych)

Świeże owoce są nie tylko pożywne i smaczne, ale również chronią przed chorobami. Fitozwiązki obecne w owocach mają działanie antynowotworowe. Wykazano, że owoce jagodowe i granaty chronią mózg przed demencją w późniejszym życiu, dlatego staraj się jeść chociaż jedną ich porcję dziennie. Warto włączać owoce do posiłków opartych na warzywach albo spożywać je tuż po nich, ponieważ obecność warzyw spowalnia proces wchłaniania zawartych w owocach glukozy i fruktozy.

Jeśli jesteś szczupły i aktywny fizycznie, możesz jeść więcej niż trzy porcje owoców dziennie, ale unikaj soków owocowych i nie nadużywaj suszonych owoców, takich jak daktyle, rodzynki, figi i śliwki, ponieważ są wysokokaloryczne, a jedzone w dużych ilościach łatwo podnoszą poziom cukru we krwi. Kiedy przygotowujesz danie lub deser zawierający suszone owoce, staraj się ograniczyć ich ilość do dwóch łyżek stołowych na porcję, żeby nie spożywać za dużo cukrów prostych. To oznacza np. jeden daktyl Medjool lub dwa zwykłe daktyle na porcję deseru.

Ujemne kalorie: jedz i chudnij

Ujemne kalorie? Oczywiście, nie ma czegoś takiego, jak produkty o ujemnej wartości energetycznej. Pojęcie ujemnych kalorii odnosi się jednak do produktów, których spożywanie może prowadzić do powstawania ujemnego bilansu kalorycznego w organizmie.

Funkcjonuje także pojęcie diety ujemnych kalorii. Polega ona na niczym innym, jak na wprowadzeniu do swojego jadłospisu produktów o wysokiej zawartości błonnika, których wartość energetyczna jest niższa niż ilość energii potrzebnej organizmowi na ich strawienie i wykorzystanie.

Dla przykładu, zjadając warzywo lub owoc, który ma ok. 50 kcal i zawiera dużo błonnika pokarmowego, spalasz podczas jego trawienia ok. 100 kcal. W ten sposób w organizmie wytwarza się więc deficyt 50 kcal, który musi zostać uzupełniony poprzez spalanie tkanki tłuszczowej. Na strawienie 100 gramów ciastka o przykładowej wartości 500 kcal organizm zużyje jedynie ok. 300 kcal, a ze strawionego ciastka pozostanie jeszcze 200 kcal, które zostaną zmagazynowane w postaci tkanki tłuszczowej

Błonnik powoduje, że mniej kalorii przyswajamy

Na czym polega magia ujemnych kalorii? Cały sekret tkwi w błonniku. Dlaczego właśnie w nim? Jest on nieprzyswajalny przez organizm, ale wykazuje korzystny wpływ na metabolizm, ułatwia trawienie, oczyszczanie i zapobiega wielu dolegliwościom przewodu pokarmowego, a im więcej go w diecie, tym mniej kalorii przyswajamy i uzyskujemy wyższy deficyt energetyczny.

Brzmi świetnie. Dlaczego więc dieta ujemnych kalorii nie zrewolucjonizowała świata dietetyki? Powód jest bardzo prosty. Do produktów powodujących tzw. ujemny bilans energetyczny w znacznej mierze zaliczamy warzywa i owoce, a dieta bazująca niemalże wyłącznie na tego typu produktach, stosowana na dłuższą metę, doprowadziłaby do powstania niedoborów (w tym niedoboru białka oraz tłuszczów, które w gruncie rzeczy odgrywają bardzo ważne fizjologiczne funkcje w naszym organizmie).

Oprócz witamin, błonnika i wody, twój organizm potrzebuje aminokwasów i ‘dobrych’ tłuszczów, a także witamin w nich rozpuszczalnych. Dlatego też, warto po prostu wzbogacić swój codzienny jadłospis o produkty, które mogą powodować ujemny bilans energetyczny.

Komponując posiłki, pamiętaj, że produkty z ujemnymi kaloriami nie pomogą ci pozbyć się nadwagi, jeśli modyfikacja twojego jadłospisu będzie polegała jedynie na dodaniu owocu bądź warzywa do niezdrowych potraw. Najlepsze efekty uzyskasz, spożywając świeże owoce bądź warzywa, przy jednoczesnym spożywaniu produktów z pozostałych grup spożywczych. Niech w twoim menu, poza warzywami i owocami, pojawiają się też ryby (również tłuste) i chude mięsa, zielona herbata, nasiona roślin strączkowych oraz dobra – heksogenalna woda.

Owoce i warzywa o większej ilości błonnika

Owoce  o większej zawartości błonnika pokarmowego: jabłka, jagody, truskawki, poziomki, maliny, śliwki, brzoskwinie, żurawina, mango, owoce cytrusowe

Warzywa o większej zawartości błonnika: brokuł, jarmuż, kapusta, kalafior, marchewka, seler naciowy, sałata, szpinak, zielona fasolka, por, cukinia.

Błonnik, spośród swoich wielu cennych właściwości, wykazuje przede wszystkim zdolność absorbowania wody, co oznacza, że pęcznieje i wypełnia nasz żołądek, dzięki temu szybciej i na dłużej czujemy się syci, zjadamy mniej, a nasz organizm i tak musi dostarczyć energii na strawienie nieprzyswajalnego błonnika dostarczonego wraz z pokarmem. Dodatkowo, w jelitach działa trochę jak szczoteczka. Poprzez pobudzanie tzw. ruchów perystaltycznych, wymiata z nich niestrawione resztki pokarmu.

Enzymy egzogenne dodatkowo wspomagają trawienie

Owoce oraz warzywa zawierające większe ilości enzymów: grejpfrut, papaja, melon, arbuz, ananas, kiwi, papryczka chili.

Egzogenne enzymy owocowe oraz warzywne wspomagają proces trawienia, napędzając metabolizm i procesy odchudzania. A, jak powszechnie wiadomo, każdy proces metaboliczny, wymaga dodatkowego nakładu energii. Przykładowo: bromelina (obecna w ananasie) czy papaina (obecna w papai) wykazują dodatkowe działanie oczyszczające i wspomagające trawienie białek. Kapsaicyna (obecna w papryczce chili) działa zaś pobudzająco na przemianę materii, powoduje wzrost termogenezy oraz pobudza metabolizm tkanki tłuszczowej.

Zadbaj o aromat

O tym, że zapachy pobudzają nasz apetyt, nikogo nie trzeba zapewniać. W końcu trudno przejść obojętnym obok piekarni, gdzie unosi się zapach świeżego pieczywa. Okazuje się jednak, że im intensywniejszy zapach, tym mniejsza szansa na to, że przesadzimy z porcją.

Szereg testów przeprowadzano na gryzoniach, a ostatnio także na ludziach. Ochotnikom serwowano pyszny krem waniliowy, jednak mogli go spożywać w taki sposób, by nie czuć zapachu – przez rurkę. Z kolei przy pomocy drugiej rurki, którą umieszczono w okolicach nosa, doprowadzano zapach wanilii o różnym natężeniu. Okazało się, że te osoby, które intensywniej czuły aromat, zjadły mniej. Naukowcy twierdzą, że w to reakcja naszej świadomości: pachnie intensywnie, zatem jest słodkie, tłuste i kaloryczne, w związku z tym zjem nieco mniej.

Podziel na małe kawałki

Czy zauważyliście, że większość małych dzieci, które jeszcze nie znają się na kwestiach finansowych, będzie wolało garść groszówek niż banknot 100 złotych? – Ja chcę więcej pieniędzy powiedzą. Podobnie podchodzimy do jedzenia. Z najnowszych badań wynika, że jeśli jedną kanapkę podzielimy na 4 części, to odniesiemy wrażenie, że zjedliśmy więcej.

Na 300 ochotnikach przeprowadzono eksperyment. Podzielono ich na dwie grupy: pierwsza dostała całego rogala, druga zaledwie jedną czwartą. Chwilę później zaproszono wszystkich do szwedzkiego stołu, aby sięgnęli po coś dodatkowego, jeśli nie udało im się zaspokoić do tej pory głodu. Okazało się, że te osoby, które dostały zaledwie część rogala, wcale nie zjadły więcej od tych, którzy otrzymali całego. Wniosek? Liczył się fakt, że coś dostali, a nie to, jak duża była porcja.

Badania nie zostały jeszcze opublikowane i wciąż prowadzone są kolejne testy, ale czemu nie przetestować? Kiedy następnym razem będziesz sobie szykować posiłek, podziel go na mniejsze części i delektuj się powoli i w spokoju

Liczy się konsystencja

Nie tylko intensywny zapach, ale także konsystencja może mieć wpływ na to, jak duża będzie porcja tego, co zjemy. Okazuje się, że produkty “gęste” są przez nas odbierane jako bardziej sycące i zjadamy ich mniej.

Jogurt, zupa-krem czy koktajl owocowy na kefirze – tego zjemy znacznie mniej niż chlebków ryżowych czy krakersów, które owszem są sycące, ale sprawiają wrażenie lekkich. Ostrożnie! Lepiej zjeść jedną kromkę dobrej jakości razowego chleba niż kilka chlebków ryżowych

Talerz też ma znaczenie

I jeszcze jeden trik! Nie tylko to, co jemy ma znaczenie, ale także to, na czym podajemy jedzenie. Chcesz zjeść mniej? Podobno warto postawić na ciemne talerze. Nie kojarzą się z jedzeniem i wyglądają mniej apetycznie niż biała zastawa czy po prostu jasna ozdobiona pastelowymi wzorkami.

Sam fakt, że ma być ciemno nie wystarczy. Lepiej postawić na nieco mniej “apetyczne” kolory. Co to oznacza? Z bordowego talerza zjemy chętniej niż z takiego w kolorze atramentowego granatu, ciemnej zieleni czy czerni.

Także rozmiar talerza nie pozostaje bez znaczenia. Im mniejszy, tym większa wydaje się jego zawartość. Wówczas nawet mała porcja sprawia wrażenie, jakby aż nie mieściła się na talerzu. Jeśli wybierzemy większą miskę, najzwyczajniej w świecie będzie nam się wydawało, że włożyliśmy do niej za małą porcję…

Detoks – domowy sposób na jednodniowe oczyszczanie

Kasia Bem

Stres, pośpiech, byle jaka dieta, niska świadomość własnych potrzeb, brak ruchu i czasu dla siebie – to nasza rzeczywistość. Ten model życia jest toksyczny, do tego dochodzą toksyczne relacje i związane z nimi toksyczne emocje. Nic dziwnego, że czujemy się i wyglądamy coraz gorzej. W takiej sytuacji pomoże detoks. O tym, jak zrobić go w domu i na czym powinien polegać pisze nauczycielka jogi Kasia Bem (namastejoga.pl).

Złe samopoczucie, brak energii, ciągłe zmęczenie, niska odporność, stany lekowe i depresyjne, chroniczne napięcie, częste stany chorobowe i zapalne to sygnały ostrzegawcze, które wysyłają nam przeciążone toksynami zdesperowane ciało i umysł. Regularnie przeprowadzany detoks to w dzisiejszych czasach konieczność!

Po co nam detoks?

Dla naszego organizmu oczyszczanie to jak dla samochodu przegląd. Powinniśmy robić je regularnie, by utrzymać się w jak najlepszym zdrowiu fizycznym i psychicznym przez długie lata. Problem tkwi w tym, że o samochody dbamy bardziej niż o samych siebie. Już wiele lat temu wybitny hinduski jogin, lekarz i humanista Swami Sivananda pytał ludzi Zachodu: „Dlaczego nie troszczcie z taką sama uwagą o pojazd jakim jest wasze ciało i kierowcę jakim jest wasz umysł?”

Gdy w samochodzie zapala się czerwona lampka, pędzimy na stację, by dolać dobrej jakości benzyny. A gdy nasz organizm próbuje zakomunikować swoje potrzeby, zwykle go ignorujemy. Na zmęczenie aplikujemy sobie zamiast relaksu kawę, akumulatory ładujemy napojami gazowanymi, podkręcamy poziom energii cukrem. Łatwiej nam zostać godzinę dłużej w pracy niż znaleźć godzinę na jogę, łatwiej wydać pieniądze na leki niż na organiczne jedzenie, łatwiej siedzieć w poczekalni u lekarza niż na poduszce medytacyjnej. Takie zachowania zaburzają stan równowagi organizmu i narażają nas na obniżenie wydolności i odporności organizmu, a w efekcie do poważnych chorób. 

Detoks to nie dieta

Oczyszczanie organizmu często mylone jest z dietą. Owszem, specyficzny sposób odżywiania jest częścią całego procesu, ale utrata wagi znajduje się na ostatnim miejscu korzyści wynikających z detoksu. Z punktu widzenia jogi i ajurwedy, a także większości systemów medycznych innych niż medycyna konwencjonalna, człowieka należy pojmować holistycznie. Proces odtruwania w takim niekonwencjonalnym podejściu będzie zatem służył nie tylko znaczącej poprawie pracy narządów wewnętrznych, odmłodzeniu czy polepszeniu wyglądu. Gdy dieta oczyszczająca jest odpowiednio wparta relaksem, łagodną praktyką asan, oddechem, medytacją wówczas oczyszczamy również nasze myśli i emocje, osiągając stan doskonałego samopoczucia, wewnętrznej równowagi i spokoju. W takim stanie umysłu świadomie zaczynamy dokonywać dobrych dla nas wyborów.

Joga, ćwiczenia oddechowe i medycja – sposoby na detoks na co dzień

Warto na stałe wprowadzić do swego życia jogę, ćwiczenia oddechowe i medytację. Ta potężna trójca może zdziałać cuda w procesach oczyszczających ciała, emocji i umysłu. Joga jest wspaniałym masażem dla organów wewnętrznych, poprawia ich ukrwienie i wydolność, wspomaga układ limfatyczny w usuwaniu toksyn. Podobnie jak świadomy oddech, który oczyszcza na poziomie fizjologicznym, a dodatkowo odgrywa ogromną rolę w transformowaniu i „odtruwaniu” naszych emocji. Aby poczuć się lepiej, wystarczy zrobić kilka głębokich oddechów.

Umysł doskonale oczyszcza wykonywana codziennie choćby 5 minutowa medytację, najlepiej o stałej porze. Wystarczy usiąść, utrzymując prosty kręgosłup, na podłodze lub krześle, zamknąć oczy, dłonie ułożyć na kolanach, złączyć kciuk i palec wskazujący, uwagę skierować na oddech. Nawet taka krótka praktyka medytacyjna, to dla naszego umysłu jak prysznic dla ciała – oczyszczajmy i odświeżający zabieg.

PRZYGOTOWANIE DO DETOKSU

Można bezpiecznie przeprowadzić jednodniowy detoks w domu, pod warunkiem, że poprzedzą go odpowiednie przygotowania. Najpóźniej na trzy dni przed detoksem należy zrezygnować z:

– kofeiny (kawa, herbata, napoje typu coca-cola, drinki energetyzujące),

– alkoholu,

– cukru,

– papierosów,

– białej mąki,

– czerwonego mięsa,

– mleka,

– jajek i innych produktów pochodzenia zwierzęcego.

To nie będzie łatwe, ale nieprawdopodobnie złagodzi skutki oczyszczania i ułatwi cały proces. Aby nie wystawiać się w tym czasie na pokusy należy po prostu oczyścić lodówkę z takich produktów – łatwiej oprzeć się czemuś, czego nie ma pod ręką. Pierwsze dni oczyszczanie organizmu nie jest ani łatwe, ani przyjemne, zwłaszcza dla osób, które na co dzień prowadzą niehigieniczny tryb życia.

Największym wyzwaniem detoks zwykle jest dla osób, które piją dużo kawy, alkoholu i palą, gdyż pojawiają się również objawy odstawienia. Objawy te należy przetrzymać. Najgorsze co można zrobić, to wziąć tabletkę. Zamiast tego należy pić dużo wody i herbat ziołowych, w miarę możliwości odpoczywać.

Przygotowując się do detoksu należy jeść:

– kasze z owocami lub warzywami. Szczególnie godna polecenia w procesach odtruwania jest kasza jaglana.

lekkostrawne i pożywne zupy, świetne na lekką kolację z kromką pełnoziarnistego pieczywa.

sałatki – to zawsze dobry wybór. Można je jeść bez ograniczeń, owocowe lub warzywne, z lekkimi winegretami , posypane uprażonymi ziarnami słonecznika lub dyni.

– koktajle owocowe i owocowo – warzywne : wszelkie możliwe połączenia. Śmiało miksujemy sok pomarańczowy z bananem i garścią szpinaku lub pęczkiem natki, truskawkami, ananasem lub kiwi z sałatą, gruszką, avocado i odrobiną wody. To niesamowicie sycące bomby witaminowe.

– codziennie rano na czczo dobrze jest wypić szklankę ciepłej wody z sokiem z połowy cytryny. Taka mieszanka przyśpiesza perystaltykę jelit i odkwasza organizm.

DETOKS JEDNODNIOWY

Właściwy detoks najlepiej przeprowadzić w dniu wolnym od pracy. W miarę możliwości ograniczyć w tym dniu kontakty ze światem zewnętrznym. Można na ten dzień zamówić masaż, należy pójść na długi spacer, wziąć udział w łagodnej sesji jogi, relaksacji, medytacji, pranajamy, dużo spać ?i odpoczywać, mało rozmawiać.

Monodieta : przez jeden dzień jemy kaszę jaglaną. 1/2 kilo na dzień, w porcjach co 2 – 3 h

Dzień warzywno – owocowy: przez jeden dzień jemy wyłącznie warzywa i owoce w dowolnej formie surowe, pieczone, gotowane na parze, krótko podsmażone (do 2 kg dziennie)

Dzień na sokach owocowych: przez jeden dzień pijemy wyłącznie soki owocowe (5 szklanek dziennie)

Dzień na płynach: przez jeden dzień pijemy soki i smoothies warzywno – owocowe, bulion z warzyw z dodatkiem miso (niekoniecznie), zupy warzywne miksowane. Wszystkie programy uzupełniamy pijąc minimum 2 litry wody dobrej jakości i herbaty ziołowej (oczyszczające mieszanki ziół, napar z pokrzywy, mięty, szałwii, kopru włoskiego).

Jak podtrzymać efekty detoksu?

Powoli wracamy do normalnej diety. Jeszcze trzy dni po właściwym detoksie, jemy tak jak w czasie przygotowań. Jeśli chcemy, aby nasze samopoczucie pozostało dobre na dłużej na stałe wprowadzamy do swojego rozkładu dnia następujące zwyczaje: codziennie świadomie oddychamy, medytujemy, rano wypijamy na czczo szklankę ciepłej wody z sokiem z pól cytryny, codziennie masujemy ciało ostrą szczotką, zaczynając od stóp i kolistymi ruchami posuwając się do góry, codziennie znajdujemy czas na co najmniej 30 minutowy relaks, co najmniej dwa razy w tygodniu odwiedzamy studio jogi i pijemy codziennie 1,5 – 2 litrów dobrej wody.

O autorce: Kasia Bem jest od 2007 roku dyplomowana nauczycielką jogi w systemach Sivananda Jogi, Ashtangi Jogi i Sri, Sri Jogi. Obecnie w trakcie 3 stopniowego międzynarodowego kursu Jogi Hormonalnej. Autorka programów Joga dla Twarzy, Detoks z jogą naturalnie! i Potęga Ciszy. Więcej na: www.namastejoga.pl

Niebezpieczne odchudzanie – pigułki, głodówka, przeczyszczanie

Głodówka, bardzo niskokaloryczne diety

Zjadanie zbyt małej liczby kalorii oczywiście prowadzi do spadku masy ciała, ale wynika ona w dużej mierze ze zmniejszania się masy mięśniowej, a to zjawisko bardzo niekorzystne. Na dodatek utracone w ten sposób kilogramy błyskawicznie wracają, często ze sporą nawiązką.
Gwałtowny spadek masy ciała spowodowany drastyczną, niskokaloryczna dietą powoduje utratę z organizmu wody, pewnej ilości tłuszczu i masy mięśniowej. Skutek jest taki, że proporcje ilości tłuszczu do masy mięśniowej w ciele mogą się pogarszać, co niekorzystnie wpływa na stan zdrowia, zwiększając np. ryzyko zachorowania na cukrzycę typu II. Mniejsza masa mięśniowa spowalnia też metabolizm.


Dlatego diety odchudzające nie powinny zawierać mniejszej liczby kalorii niż 1000-1200 dziennie. Niższa kaloryczność diety stwarza zagrożenie słabego odżywienia organizmu, braku energii do działania i permanentnego uczucia głodu. Warto też pamiętać, że utracona masa mięśniowa nie regeneruje się do poziomu sprzed kuracji odchudzającej, gdy dopadnie Cię efekt jojo. Gwałtowny spadek masy ciała, a następnie szybkie przytycie to prosta droga do pogorszenia proporcji ilości tłuszczu do masy mięśniowej i do spowolnienia metabolizmu.

 

Cudowne suplementy i pigułki odchudzające

Jeśli obietnica producenta takich specyfików brzmi zbyt dobrze, aby była prawdziwa, z pewnością prawdziwa nie jest. Preparaty odchudzające kupowane spod lady lub przez internet zwykle są mało skuteczne, a bywa że i niebezpieczne.

Większość popularnych środków odchudzających to olbrzymia dawka kofeiny i środków odwadniających, które prowadzą do odwodnienia organizmu i zaburzeń w poziomie elektrolitów. Nie dosyć więc, że spadek wagi jest pozorny: z organizmu ubyło jedynie sporo wody, to taka terapia może być po prostu szkodliwa zwłaszcza, gdy wydłuża się w czasie.

Warto też pamiętać, że napis na opakowaniu, zapewniający o naturalnym składzie specyfiku, nie gwarantuje ani skuteczności ani bezpieczeństwa jego stosowania.
Oczyszczanie i detoks

Płukanie jelita grubego to zabieg niezbędny do przeprowadzenia badań tej części układu pokarmowego, ale nie metoda odchudzania! Stosowanie tej praktyki to prosta droga m.in. do odwodnienia i zaburzeń elektrolitycznych. Ewentualny spadek wagi wynika z odwodnienia właśnie i z pozbycia kału się z jelita.
Argument o tym, że płukanie jelita grubego to dobry sposób na pozbycie się toksyn, można między bajki włożyć. Każdy żywy organizm sam sobie z tym świetnie radzi. Po to właśnie mamy wątrobę i nerki. Płukanie jelita i inne inwazyjne zabiegi oczyszczające w żaden sposób nie uwalniają ciała od trujących substancji, a jedynie zaburzają naturalne mechanizmy organizmu.
O wiele lepszym sposobem zmniejszenia ilości toksyn w organizmie jest zdrowa dieta!

Wymioty, przeczyszczanie

Prowokowanie wymiotów, żucie pokarmu i jego wypluwanie, stosowanie preparatów przeczyszczających to niezdrowe i niebezpieczne praktyki, często stosowane przez zdesperowane, młode dziewczyny. To także sposób na dorobienie się poważnych problemów z odżywianiem.
Kwas żołądkowy powinien pozostawać w żołądku, a nie często wędrować w górę przewodu pokarmowego, jak ma to miejsce przy częstym prowokowaniu wymiotów. Jest on bardzo silnie działającym kwasem i uszkadza tkanki na niego nieodporne, np. przełyk, wnętrze jamy ustanej, szkliwo zębów.

Warto pamiętać o jeszcze jednym: narażone na jego działanie tkanki miękkie stają się mniej odporne na nowotwory.

Częste wymiotowanie i stosowanie środków przeczyszczających powoduje także odwodnienie i zaburzenia gospodarki elektrolitycznej organizmu.

Zachowania obsesyjne


Zbyt rygorystyczny reżim treningowy sprawdza się tylko w reality show, ale nie w codziennym życiu. Zbyt częste, zbyt intensywne treningi powodują wyczerpanie organizmu, narażają na kontuzje, odwodnienie, zaburzenia w gospodarce elektrolitycznej, a na dodatek często stają się karą za obżarstwo. Academy of Sports Medicine i American Heart Association zalecają przynajmniej 30 minut ruchu pięć razy w tygodniu, przy czym struktura treningu powinna wyglądać tak: średniointensywne lub intensywne ćwiczenia kardio przez 20 minut 5 razy w tygodniu w tym nie więcej niż 3 razy tygodniowo trening intensywny oraz 2 razy w tygodniu trening siłowy obejmujący 8-10 ćwiczeń, po 8-12 powtórzeń każdego z nich.

Niektórzy uważają jednak, że to za mało i niekoniecznie postępują słusznie ? nie zawsze więcej znaczy lepiej. Gdy na skutek częstych i obciążających ćwiczeń pojawia się zniechęcenie, bóle stawów, głowy oraz wrażenie, że całe życie zostało podporządkowane treningom, czas się otrząsnąć! Gdy trening staje się jednym z czynników stresujących, wzrasta we krwi poziom kortyzolu, który sprzyja magazynowaniu tkanki tłuszczowej.

Jedyna, słuszna droga do celu?

Wybierz dietę, która Ci odpowiada, bo jedyna skuteczna dieta, to taka, którą będziesz w stanie stosować przez dłuższy czas. Szanuj swoje ciało i słuchaj go. Dostarczaj mu wszystkich niezbędnych składników, unikaj szkodliwych substancji. Ćwicz rozsądnie, ale i regularnie. Nie zamęczaj się treningami i znajdź aktywność, którą polubisz. Ruch to niezbędny element zdrowia i uzyskania (a później utrzymania) szczupłej sylwetki, a nie kara za jedzenie!